Pamięć lubi zabawę, nie sprawdzian
Zabawy pamięciowe nie wymagają specjalnych zestawów ani miejsca przy biurku. Można wykorzystać łyżkę, klocek, skarpetkę i inne przedmioty, które już są w domu. Dziecko przygląda się im, a potem próbuje odtworzyć to, co widziało. Przy okazji ćwiczy skupienie uwagi, nazywanie rzeczy i opowiadanie o swoich spostrzeżeniach.
Najlepiej zacząć od krótkiej rundy i potraktować pomyłkę jak część zabawy. Zamiast pytać „Jak mogłeś zapomnieć?”, można podpowiedzieć: „Przypomnijmy sobie, co leżało obok klocka”. Jeśli dziecko nie ma ochoty zgadywać, warto zamienić się rolami albo wrócić do zabawy innym razem. Celem jest wspólny czas i ciekawość, nie liczba poprawnych odpowiedzi.
„Co zniknęło?” — prosta zabawa z wieloma wariantami
Połóż na stole kilka dobrze znanych dziecku przedmiotów. Daj mu chwilę na obejrzenie zestawu i wspólne nazwanie każdej rzeczy. Następnie poproś, by zamknęło oczy lub odwróciło się, i schowaj jeden przedmiot. Po ponownym spojrzeniu dziecko odgaduje, czego brakuje. Potem zamieńcie się rolami: ukrywanie rzeczy bywa równie wciągające jak zgadywanie.
Dla młodszego dziecka wybierz dwa lub trzy wyraźnie różne przedmioty i pozwól oglądać je tak długo, jak potrzebuje. Starszemu zaproponuj większy zestaw albo krótszy czas obserwacji. Możecie też nie zabierać niczego, lecz zamienić dwie rzeczy miejscami i zapytać: „Co się zmieniło?”. To inny rodzaj wyzwania, bo trzeba zapamiętać nie tylko przedmioty, ale również ich ułożenie.
Wybieraj rzeczy bezpieczne dla wieku dziecka. Przy maluchach pomiń drobne elementy, które mogłyby trafić do buzi. Nie trzeba też od razu zwiększać trudności: powtórzenie tej samej wersji pozwala dziecku wypróbować własny sposób zapamiętywania.
Łańcuch słów i mała historia
Do kolejnej zabawy nie potrzeba żadnych rekwizytów. Pierwsza osoba mówi jedno słowo, na przykład „kot”. Druga powtarza je i dodaje następne: „kot, rower”. Każdy uczestnik powtarza cały ciąg i dokłada swoje słowo. Gdy lista robi się za długa, zacznijcie od nowa. Można wybierać słowa z jednej kategorii, na przykład jedzenie na piknik, albo mieszać je dla zabawnego efektu.
Jeśli samo powtarzanie brzmi zbyt poważnie, ułóżcie historię. Jedna osoba zaczyna: „Do parku przyszedł kot”. Kolejna powtarza zdanie i dodaje szczegół, na przykład „w czerwonych butach”. W ten sposób powstaje opowieść, którą trzeba pamiętać, ale którą wolno też swobodnie wymyślać. Młodszym dzieciom pomaga gest przypisany do każdego elementu; starsze mogą próbować odtworzyć historię od końca.
Tropienie zmian podczas spaceru i w domu
Pamięć można angażować także w ruchu. Przed wyjściem na spacer ustalcie trzy rzeczy, na które chcecie zwrócić uwagę: na przykład ławkę, drzewo o ciekawym kształcie i kolorową bramę. W drodze powrotnej zapytaj: „Którą z nich zauważyliśmy jako pierwszą?”. Nie musicie nigdzie jechać ani szukać szczególnych atrakcji — wystarczy znana trasa po Bemowie lub wokół domu. Trzymajcie się przy tym zwykłych zasad bezpieczeństwa na spacerze; wypatrywanie szczegółów nie powinno odciągać uwagi od drogi.
W mieszkaniu spróbujcie zabawy „Detektyw”. Dziecko ogląda fragment pokoju, wychodzi na chwilę lub zasłania oczy, a dorosły zmienia jeden łatwy do zauważenia szczegół: przestawia poduszkę albo odwraca książkę okładką do dołu. Zadaniem detektywa jest wskazanie zmiany. Później dziecko może przygotować zagadkę dla dorosłego. Wspólne urządzanie rund sprawia, że każdy ma wpływ na zabawę.
Jak dopasować zabawę do dziecka
Trudność najłatwiej regulować liczbą elementów, czasem na przyjrzenie się im i rodzajem pytania. Zamiast od razu oczekiwać samodzielnej odpowiedzi, można dać wybór: „Zniknęła łyżka czy piłka?”. Dzieci, które lubią ruch, mogą zapamiętywać kolejność prostych gestów: klaśnięcie, obrót, tupnięcie. Te, które wolą opowiadać, chętniej zapamiętają szczegóły wspólnie wymyślonej historii.
Warto kończyć rundę, zanim stanie się męcząca, i wracać do ulubionych wariantów. Niektórego dnia dziecko przypomni sobie wiele szczegółów, innego będzie wolało ukrywać przedmioty albo tylko patrzeć. To w porządku. Zabawa bez kart pracy daje właśnie taką swobodę: można ją skrócić, zmienić zasady i dopasować do czasu oraz energii całej rodziny.



